Być może miał pogrzeb z honorami, ale to ja przenosiłem Jego świadomość po śmierci i stąd pragnę serdecznie podziękować generałowi za co najmniej dwa tygodnie wielce udanej zabawy. Albowiem tyle właśnie trwało intensywne szkolenie, w czasie którego zapierdalałem po całym mieście jako komandos i w najlepsze rolowałem cały wywiad, któremu generał za nic nie chciał przekazać cennej informacji, a zamiast tego używał sobie na partactwie, niekompetencji i popełnianych błędach. Na tę okazję, spośród swoich zwierząt mocy, wybrałem dla generała pumę, którą stosowałem na zmianę z orłem, kiedy trzeba było krążyć z bojowymi jednostkami lotnictwa. Przerobiłem po drodze chyba wszystkie znane sztuczki wywiadowcze, dopiąłem całą symulację systemu obrony przeciw terrorystycznej, a nawet podjąłem próby przeprowadzenia masowej poły w razie potrzeby. Generał bynajmniej nie ograniczał się do znanej sobie wiedzy i postawił na innowację, a mianowicie zabrał się do tworzenia czystej krainy „Czarnych Lotosów” – wiadomo dla kogo i czynił to z pełną nonszalancją, bowiem, jak się dowiedziałem, stosowana przeze mnie technika jest dobrze poznana, opanowana i wykorzystywana przez żołnierzy już od dawna. Tak więc kilkukrotnie w czasie „misji” połykałem i zduszałem śmierć, jeśli stała za tym dalsza konieczność przekazania informacji… A takie drobiazgi, jak „nadmuchanie Leppera i…”, istotnie pomijałem. Byłem za to na bieżąco z „Jokerem” i systemami bankowymi. Nie obyło się też bez wstawek czysto sentymentalnych, kiedy to poznawałem stary etos Cichociemnych i kodowałem wg klucza określonych melodii. Tutaj generał wykazał się naprawdę dużym poczuciem humoru, bo kiedy kolejnego dnia siedziałem na kolejnej ławce, wykonując kolejne zadanie i gwiżdżąc „Ta ostatnia niedziela…”, to ze stadka obok przywędrowały do mnie cztery gołębie, podzieliły się w pary, a następnie zaczęły maszerować w przeciwnych kierunkach, wykonując w określonym odstępie regularny zwrot i pełniąc honorową wartę. W końcu jednak, pomimo tak fajnej zabawy, przyszło się z generałem rozstać. Cóż więc mogę powiedzieć na koniec? Ku chwale Ojczyzny, panie generale… Dobrze było spotkać jeszcze kogoś, kto po prostu był mężczyzną. (…I do zobaczenia!)