Tajny japoński współpracownik, pan Otake (w domyśle Polske), nie
przestaje siusiać z pomnika. Nikogo to nie powinno szokować, bo podobno
etykieta Japończyków przy stole jest fizjologicznie swobodna, a jak się
stoi na cokole, to tym bardziej – trudno z niego zejść. Pierwszy i
najważniejszy konsument demokracji ma prawo, bo należy pamiętać, że on -
jak się zdenerwuje – to zawsze może tę demokrację zabrać. Zabrać i
sobie pójść. Nie zabiera, bo kto daje i odbiera… – No, wiadomo,
porządny chłop.

Polacy już się przyzwyczaili i nawet stosunkowo biegle władają jego
japońskim, a może raczej rozumieją łamaną polszczyznę pana Otake. Jeden
jest tylko człowiek, który nie darzy sympatią japońskiego ambasadora, a
jest nim znany z upodobania do kłamstwa Jerzy Urban. Nie tylko nie lubi
pana Otake, ale wręcz biologicznie nie znosi, co przejawia opinią, w
której roi się od bydła, prymitywa i różnych podobnych epitetów. Trudno,
widocznie żaden z niego samuraj.

Pan Otake ma jednego tylko wroga, ale za to bardzo znienawidzonego.
Jest nim zazdroszczący mu wielkości karzeł, który swego czasu miał brata
karła, którego największym osiągnięciem było to, że w końcu zginął. Nim
jednak zginął, to zdążył zapisać się w świadomości pana Otake wielkim
tchórzostwem, bo bał się nawet własnego cienia (jak każdy skrytobójca i
nikczemnik).

O tym, że karzeł był nikczemny wiemy od wielkiego, mądrego Żółwia,
który objawił to przez analogię, jako że skarlali bracia byli bardzo do
siebie podobni. Żółw orzekł nikczemność, albowiem żywy karzeł powoływał
się na martwego, a wszystko to dotyczyło innego nieżyjącego. Żółw okazał
się mądry i szlachetny, bo sam powołując się na zmarłego chwalił tylko
żywego. A na koniec ten najważniejszy żywy obraził zmarłego, ale już
tego nikczemnego.

Nie każdy rozumie japońskie bajki, w których roi się od
mitologicznych bohaterów, zmarłych, mrocznych i morderczych karłów i
innych jeszcze zwierząt i postaci. Dlatego właśnie tak ważny jest pan
Otake, bo może to wszystko przełożyć z japońskiego. Robi to siusiając z
pomnika, co jest nawiązaniem do słynnego siusiającego chłopca w
Brukseli. I ma to tajny charakter, bo nie wszyscy Polacy rozumieją
japoński pana Otake, a może jego łamaną polszczyznę… Ale każdy wie,
gdzie leży Japonia.

 

PS. (Motto

 

„Zbudujemy w Polsce drugą Japonię!”)